Reichkristallnacht we Wrocławiu (Breslau)

Raichkristalnacht – Noc Podpalonych Synagog w Wrocławiu (Breslau)

 

Jerzy Kichler

 

W Polsce stały się znane wydarzenia pogromu na Żydach dokonanego w Niemczech i Austrii 9/10 listopada 1938 roku. Jak się wydaje, mało znana jest związana z tymi tragicznymi wydarzeniami, antysemicka polityka rządu RP w 1938 roku i utworzenie w polskim Zbąszyniu ogrodzonego zasiekami obozu deportacyjnego (przejściowego) dla polskich Żydów.

 

Jest oczywistym, że plan i przeprowadzenie Zagłady Żydów w Niemczech i na terenach zdobycznych wymyślił tylko Hitler. Był zbyt leniwy by zajmować się szczegółami, więc polecenia ustne Fürera realizował aparat cały aparat państwa niemieckiego. W wizji świata, gdzie sam Hitler będzie jedynym wodzem, ideologiem i bożkiem nie może być miejsca dla religii, rasy lub krwi która niesie w sobie ideę Jedynego, Wszechobecnego Boga. W obliczu takiej rywalizacji – Hitler postanowił usunąć wszystkich Żydów z Niemiec i Austrii. W 1938 roku „wypchnięcie” Żydów z tych krajów wydawało się możliwe. Pogrom w noc 9/10 listopada tego roku wpisywał się w ten plan.

 

Nazwa „noc kryształowa” nie jest właściwa dla nazwania tak wydarzeń z 1938 roku. Tradycyjna kalka niemieckiego Kristallnacht może wzbudzać pozytywne skojarzenia: biedni faszyści potłukli kryształowe, kosztowne naczynia kryształowe. Był to w istocie straszliwy pogrom, w czasie którego bito I mordowano Żydów, grabiono ich mienie. Tę grabież ułatwiało wcześniejsze rozbijanie witryn w żydowskich sklepowych. Używanie nazwy   „kryształowa” jest bezczeszczeniem tragedii Żydów w hitlerowskich Niemczech. Wydaje się poprawnym używanie nazwy „Reichkristallnacht”, była to noc zorganizowanego przez władze III Rzeszy pogromu, a zbrodnicze rozbijanie „kryształów” powinno być ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń.

 

Wbrew przekonaniu hitlerowców o wyższości aryjskiej rasy, w Niemczech i Austrii stały olbrzymie synagogi, siedliska znienawidzonej żydowskiej religii, należało je wobec tego spalić, wraz z żydowskim Bogiem. Według mnie noc 9/10 listopada nie powinno nazywać się „nocą kryształową”, lecz „nocą podpalenia synagog”. Wyraz „kryształ” kojarzy się z czyś pięknym, cennym. Po tej nocy przerażonych Żydów aresztowano i z braku miejsc w aresztach przewieziono do obozów koncentracyjnych, kilku z nich przy tym pobito, niektórzy zginęli w zamieszkach ulicznych. Tej samej nocy Gestapo aresztowało majętnych Żydów, bojówki SD usuwały Żydów z mieszkań i zasiedlało je Aryjczykami, był to potworny pogrom na Żydach w świetle łun palonych synagog.

 

Noc palenia synagog była apogeum drugiego etapu[1] Holokaustu: grabieży ich mienia (aryzacja, konfiskaty, kontrybucje). Wywieranie nacisku na wyjazd Żydów z Niemiec było, zgodnie z klasyfikacją Hilberga[2] częścią procesu ograbienia Żydów ze wszelkiego majątku. Pierwszym, wcześniejszym etapem, było zdefiniowanie, która osoba jest Żydem i oznakowaniu ich wszystkich w Niemczech i Austrii. Przerażającym jest to, że w hitlerowskich Niemczech, formalnie w tradycyjnym państwie prawa, każdemu krokowi w Zagładzie Żydów towarzyszyły akty prawne, uzasadniające te kroki.

 

Zdefiniowanie ofiar miano określić w tzw. ustawach norymberskich z 15 września1935 roku. Jednomyślnie uchwalona przez Reichstag „Ustawa o ochronie niemieckiej krwi i czci” mówiła „Sejm Rzeszy przepojony świadomością tego, że czystość krwi niemieckiej stanowi warunek dalszego trwania ludu niemieckiego i ożywiony niezłomną wolą zabezpieczenia Niemieckiego Narodu po wszystkie czasy – uchwalił: Paragraf. 1. Zawieranie małżeństw między Żydami i niemieckimi poddanymi krwi niemieckiej albo pokrewnej jest zakazane. (…)”, Par.2 Pozamałżeńskie stosunki między Żydami a niemieckimi poddanymi krwi niemieckiej albo pokrewnej są zakazane (…)”. Uchwalona jednocześnie z wyżej wymienioną „ustawa o obywatelstwie Rzeszy” mówiła w paragrafie.2. ust. 1 „Obywatelem Rzeszy jest jedynie niemiecki poddany krwi niemieckiej albo pokrewnej, którego zachowanie świadczy o chęci i zdolności do wiernego służenia Narodowi Niemieckiemu i Rzeszy”, ust.2: Obywatelstwo Rzeszy nabywa się przez uzyskanie aktu nadania obywatelstwa (Reichsbuergerbrief); ust.3: Jedynie obywatelowi Rzeszy przysługują pełne prawa polityczne, określone ustawami.”

 

W nazistowskich Niemczech szybko okazało się, że trudno zdefiniować pojęcie „Żyd” dla celów stosowania tych ustaw, dlatego wydano rozporządzenia wykonawcze, które nie mówią nic o „rasie” lub „krwi”. Nie udało się tęgim naukowcom niemieckim: teoretykom antropologii i lekarzom wydzielić rasy i krwi narodu żydowskiego. Te pojęcia były często wykorzystywane przez propagandę niemiecką, jak się okazuje skutecznie, gdyż tą retoryką posługują się niekiedy dzisiaj piszący o Holokauście: ofiary, oprawcy, historycy i dziennikarze. W 1935 roku nazistom pozostał, więc jedyny możliwy wyznacznik formalno-prawny: przynależność do żydowskiej gminy wyznaniowej (lub jej odpowiednika prawnego). Można, więc stwierdzić, że prześladowania nazistowskie, które sięgnęły Zagłady, objęły osoby, które należały do gminy żydowskiej lub ich przodkowie do trzeciego pokolenia wstecz (niezależnie od ich statusu wyznaniowego w chwili oznakowania przez nazistów). Jak się okaże, dotyczyło to także osób które były w związku małżeńskim z Żydem (Żydówką) po 14 listopada 1935 roku.

 

Ponieważ tekst „ustaw norymberskich” Zawarto to w niżej wymienionych rozporządzeniach: 1- sze Rozporządzenie wykonawcze do ustawy o obywatelstwie Rzeszy z 14 listopada 1935 roku: „Par. 2:

  1. Przepisy te odnoszą się także do żydowskich mieszańców.
  2. Mieszańcem żydowskim jest osoba posiadająca swoich krewnych II stopnia (dziadków) jednego lub dwóch przodków pochodzenia rasowego żydowskiego, o ile nie jest uznana za Żyda na podstawie Par. 5 ust. 2. Za przodka pochodzenia żydowskiego uważa się dziadka lub babkę na podstawie ich przynależności do wyznaniowej gminy żydowskiej.

Par. 3. Jedynie obywatelowi Rzeszy jako posiadającemu pełne prawa polityczne przysługują prawa wyborcze i prawo piastowania urzędu publicznego (..)

Par. 4.1. Żyd nie może być obywatelem Rzeszy.

Par. 5.

  1. Żydem jest osoba mająca wśród krewnych wstępnych II stopnia (dziadków), co najmniej trzech przodków pochodzenia rasowego żydowskiego.
  2. Za Żyda uznaje się też osobę (…), mieszańca będącego wnukiem dwóch przodków pochodzenia żydowskiego:
    1. a) która w czasie wydania ustawy należała do wyznaniowej gminy żydowskiej, względnie do niej została później przyjęta,
    2. b) która w czasie wydania ustawy żyła w związku małżeńskim z Żydem, lub później taki związek zawarła
    3. c) która pochodzi z małżeństwa z osoba będącą Żydem w rozumieniu ust. 1 zawartego po dacie wejścia w życie ustawy
    4. d) która została poczęta w wyniku pozamałżeńskiego stosunku z osoba będą ca Żydem i urodziła się jako dziecko nieślubne po 31.07.1936.[3]

Te zasady, sformułowane pokrętnie sprowadzają się do podziału ludzi na Żydów i Aryjczyków. Istotą antyżydowskiego ustawodawstwa było: Żydem była osoba, która należała do Gminy Żydowskiej. Było to także, gdy jej rodzice lub jedno z nich należało do Gminy Żydowskiej, oraz gdy troje dziadków należało do Gminy. Pozostała kategoria to „mieszańcy”, której to tutaj nie rozpatruję[4].

 

Jedynym wyznacznikiem, który sprowadzał na daną osobę opieczętowanie symbolem „J” i noszeniem opaski z żółtą Gwiazdą Dawida, a w konsekwencji mord – była religia, to jest przynależność do Gminy. W polskim języku można stosować określenia Żyd – jako narodowość i żyd –   jako wyznanie. Przyjęto współcześnie zapis Żyd z dużej litery. W świetle rozważań nad „ustawami norymberskimi 1935” wydaje się, że żyd też jest dumnym zapisem.

 

Miesiąc przed uchwaleniem Ustaw Norymberskich, 17 sierpnia 1935 r. rozporządzeniem centrali Gestapo stworzono „kartotekę Żydów” opartą na aktualnych listach członków organizacji żydowskich, głównie Żydowskich Gmin Wyznaniowych. Listy te sporządzały same organizacje i przesyłały je do Gestapo. Te listy były postawą do sporządzenia kartotek, informacje w formie kart perforowanych wprowadzane były za pomocą maszyn amerykańskiej firmy IBM[5]. Niemcy posłużyli się technologią kart perforowanych podczas spisów powszechnych w 1933 roku i w 1939 roku. Właśnie dzięki amerykańskiej technologii mogli uzyskać dokładne informacje na temat struktury społeczeństwa, co pozwoliło im później na precyzyjne śledzenie osób pochodzenia żydowskiego. Użyto kilkuset maszyn Holleritha dostarczonych przez firmę Dehomag, a w trakcie opracowania danych wykorzystano 80 milionów kart perforowanych. Te kartoteki zawierały wszystkie dane o osobie, także to, czy jest Żydem w myśl wyżej omówionych rozporządzeń.

 

Sytuacja międzynarodowa w latach 1930 -1938 była skrajnie niekorzystna dla Żydów. W maju 1930 roku rząd Wielkiej Brytanii wydał tzw. „Białą Księgę”, która ograniczała imigrację e Palestynie do minimum.[6] W 1930 roku nastąpił w gospodarce światowej „Wielki kryzys”, określany też mianem wielkiej depresji – najprawdopodobniej największy kryzys gospodarczy w XX wieku, który według większości historyków, miał miejsce w latach 19291933 i objął praktycznie wszystkie kraje (oprócz ZSRR) oraz wszystkie dziedziny gospodarki. Tradycyjnie przyjmuje się iż kryzys ujawnił się w Stanach Zjednoczonych, po tzw. czarnym czwartku (a według niektórych źródeł już kilka miesięcy wcześniej), czyli po tzw. panice na giełdzie nowojorskiej na Wall Street 24 października 1929 roku kiedy to, zgodnie z zachowanymi informacjami, gwałtownie spadły ceny praktycznie wszystkich akcji, pociągając za sobą łańcuch bankructw i zadłużenia, które rozprzestrzeniły się stopniowo na prawie wszystkie kraje[7] . Jednym ze skutków kryzysu było wprowadzanie przepisów o zakazie imigracji do prawie wszystkich krajów świata. Rząd polski został wyłoniony w 1937 roku z premierem i ministrem spraw wewnętrznych Felicjanem Sławoj – Składkowskim, a który wykazywał negatywne stanowisko w sprawach ludności żydowskiej w Polsce (w 1936 roku ogłosił ekonomiczną wojnę z Żydami). W 1938 roku było ok. 3,5 miliona Żydów w Polsce, którzy bądź nie interesowali się sprawami publicznymi, bądź należeli do licznych, nie współpracującymi ze sobą instytucjami. Dość przypomnieć, że w 1935 roku pod presją antysemityzmu przystąpiono do organizacji Komitetu Gmin (Waad ha-Kehilot), w którym miało być reprezentowanych około 140 największych gmin w kraju. Ostatecznie do wyłonienia jednolitej ich reprezentacji nie doszło. W owym czasie w Polsce było 81 dużych gmin żydowskich i 737 małych.[8]

 

Kraje „demokratyczne” jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania nie zareagowały stanowczo na łamanie praw człowieka w Niemczech. Hitler uświadomił sobie, że od tego czasu (od 1935 roku) łamanie wszelkiego prawa międzynarodowego jest bezkarne.

 

Wydarzenia poprzedzające Reichkristalnacht można nazwać tragifarsą, była to gra w przerzucanie się Żydami, jak piłeczkami do ping-ponga przez granice państwowe: polską i niemiecką. Brak reakcji rządów europejskich na Anschluss Austrii 13 marca 1938 roku był szeroko komentowany w ówczesnej polskiej prasie. Naziści, wkrótce po wkroczeniu do Austrii wprowadzili wszystkie hitlerowskie, antyżydowskie akty prawne. W Austrii przebywało wówczas ok. 20.000 Żydów z polskim obywatelstwem. Pozbawieni przez ustawy norymberskie możliwości uzyskania obywatelstwa niemieckiego mieli do wyboru: emigrację do jednego z państw świata na podstawie trudno uzyskiwanych wiz wjazdowych lub powrót do Polski, przy czym ich majątek cały czas formalnie stanowił własność Państwa Polskiego. Wściekli Hitlerowcy tego majątku nie mogli przejąć.

 

Rząd RP obawiał się masowego powrotu Żydów do Polski[9]. Jak pisze prof. Karol Jonca[10]: 31 marca 1938 roku polski sejm uchwalił ustawę „o pozbawieniu obywatelstwa polskiego tych obywateli polskich, którzy w ciągu 5 lat nie wykazali się więzami łączącymi ich z Polską lub ze społeczeństwem polskim poza granicami RP”. W razie pozbawienia takiej osoby obywatelstwa polskiego, automatycznie dana osoba stała by się bezpaństwowcem w kraju, w którym aktualnie przebywała. Dla uniknięcia takiej sytuacji na naradzie zwołanej 21 kwietnia tego roku przez Himmlera w Berlińskiej centrali RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy) zastanawiano się o możliwości „wypchnięcia” Żydów z polskim obywatelstwem z terenu Rzeszy. W trakcie narady dr Wilhelm Stuckart, sekretarz stanu w niemieckim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych ocenił liczbę polskich Żydów przebywających w Niemczech i Austrii na 72 tysiące. W imieniu niemieckiego MSW oświadczył, że rząd niemiecki nie zamierza tolerować sytuacji, w której Żydzi mogą być pozbawieni obywatelstwa polskiego, a jednocześnie rząd polski nie umożliwi im powrotu do Polski. Piątego października dr Wernera Besta, szef biura w głównym urzędzie SD [11] wydał „rozporządzenie o paszportach podróżnych Żydów”, w którym uzależniono możliwość przedłużenia takiego paszportu, jeśli nie będzie oznakowany literą „J”. Dzień później premier rządu polskiego i minister spraw wewnętrznych RP Felicjan Sławoj – Składkowski wydał rozporządzenie o obowiązku złożenia w Ambasadzie RP paszportu celem jednorazowego sprawdzenia paszportów zagranicznych wydawanych przez Urzędy Zagraniczne RP. Rozporządzenie miało obowiązywać do 29 października 1938. Odmowa lub wstrzymanie umieszczenia adnotacji mogło nastąpić w 2 wypadkach:, 1) gdy zachodziło podejrzenie co do autentyczności lub ważności paszportu albo 2) jeżeli zachodziły okoliczności uzasadniające pozbawienia obywatelstwa lub stwierdzenie jego utraty przez posiadacza obywatelstwa.[12] To rozporządzenie stało się zarzewiem „przerzucanki Żydów przez granice Niemiec i Polski”.

 

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec za pośrednictwem ambasadora Niemiec w Warszawie, Adolfa von Moltke, 26 października przekazał aide-memoire, informujące o tym, że rząd Rzeszy „natychmiast, w najkrótszym czasie prewencyjnie” sprawi, by Żydzi będący obywatelami polskimi zostali wydaleni z Rzeszy. W tym samym dniu Reichsfuerer SS Heidrich wydał polecenie dr Wernerowi Bestowi zakazujące pobytu na terytorium Niemiec Żydom – obywatelom Państwa Polskiego. Akcję deportowania Żydów z polskimi paszportami nazwano „Polenaction”. 27 i 28 października 1938 roku odbyły się aresztowania w różnych miastach. Policja niemiecka w środku nocy wyciągała z domów całe rodziny żydowskie z polskim obywatelstwem.. Najczęściej pozwalano im zabrać tylko konieczne rzeczy jak szczoteczkę do zębów i bieliznę. Siłą wsadzano ich do pociągów jadących do stacji granicznych z Polską. Pierwsze transporty około 7.000 Żydów zostały przyjęte przez władze polskie na stacji kolejowej w Neu Bentchen (Zbąszynek) . Polska policja odmówiła przepuszczenia następnych transportów na teren Państwa Polskiego. Te transporty z 5.000 Żydów [13] zostały wyrzucone z pociągów w pobliżu Zbąszynia, transport 2000 Żydów polskich między Bytomiem a w Radzionkowem. Policja niemiecka wysadzała Polskich Żydów w szczerym polu, w celu przepędzenia ich na tereny Polski ta policja popychała tłum i grożąc bagnetami zostawiała ich w pasie „ziemi niczyjej”.

 

Wyżej wymienione transporty nie zostały wpuszczone na terytorium Polski, osoby z tych pociągów były deportowane przez polską policję, tak by polscy Żydzi, z polskimi obywatelstwami wyrzuceni z Austrii i Niemiec nie mogli wejść na terytorium Rzeczpospolitej. Musieli więc wegetować w pasie „ziemi niczyjej” między formalnymi granicami: niemiecką i polską. Niewiele wiadomo o pomocy, jakiej udzielono deportowanym. American Joint Distribution Committee (Jont) wysyłał lekarzy i zaopatrzenie, ale „trudności były przytłaczające”[14]. Polskie władze udostępniły pobliskie stajnie i chlewy, większość spała na gołej posadzce. Dla ok. 2000 osób udostępniono małą stację kolejową. Dopiero po kilku dniach polskie Gminy Wyznaniowe Żydowskie zaczęły pomagać deportowanym, osiedlano ich w większości w Warszawie. W obozie internowania w Zbąszyniu przebywało o października 1938 roku 6.000 – 10.000 Żydów, w czerwcu 1939 roku przebywało w nim jeszcze 2,800 osób[15] (w tym rodzina Grynszpanów).

 

Wśród rodzin wyrzuconych z pociągu w Zbąszyniu była deportowana z Hannoweru rodzina Grynszpanów, byli to: krawiec Sendel jego żona Ryfka, córka Ester Beile (22) i syn Markus.(19). Drugi, nieletni syn Herszel uniknął deportacji, gdyż przebywał w domu stryjowstwa Abrahama i Chawy w Paryżu. 28 października Ryfka Grynszpan napisała do siedemnastoletniego Herszla kartę pocztową, w której napisała o brutalnej akcji deportacji rodziny w Hannowerze i prośbę o przysłanie pieniędzy do Zbąszynia. Herszel Grynszpan 7 listopada 1938 roku kupił w sklepie żelaznym w Paryżu pistolet i w tym samym dniu wszedł do ambasady Niemiec w Paryżu, gdzie skierowano go do sekretarza ambasady Ernsta vom Ratha [16]. Po wejściu do pokoju, Grynszpan oddał 5 strzałów do vom Ratha, w wyniku, czego został on ciężko ranny. Herszel Grynszpan został natychmiast aresztowany przez francuską policję. [17]. Ernst vom Rath zmarł 9 listopada o godzinie 16.30 w klinice w Paryżu. Wierusz Kowalski, I sekretarz ambasady polskiej w Paryżu złożył telefonicznie wyrazy współczucia sekretarzowi ambasady niemieckiej w Paryżu dr. Heinrichowi Grafowi von Thun – Hohenstein.

 

W tym czasie odbywał się w Monachium coroczny marsz na trasie nieudanego puczu w 1923 roku, a po północy uroczyste zaprzysiężenie SS-manów i towarzyskie spotkanie Hitlera z dowództwem NSDAP i uczestnikami puczu w 1923 roku w monachijskim ratuszu. Podczas gdy spotkanie odbywało się w atmosferze wypijanych kufli piwa i pieśni nazistowskich, Hitler dowiedział się o śmierci vom Ratha, szepnął coś do Goebbelsa i wyszedł z Ratusza. Po jego wyjeździe Goebbels wygłosił przemówienie, w którym skomentował wydarzenie w Paryżu i powiedział o konieczności odwetu, co było sygnałem do rozpoczęcia pogromu. Reichsfuer Himmler 9 listopada o godzinie 1.20 podyktował Gruppenfuerrowi SS Heydrichowi rozkaz, który Heydrich przesłał następnie do kierowników placówek gestapo w całych Niemczech. Rozkaz mówił o konieczności wywołania pogromu na Żydach. Treść rozkazu otrzymali także dowódcy policji i SD.

 

Śmierć sekretarza vom Ratha z rąk Żyda Grynszpana stała się pretekstem dla intensyfikacji drugiego etapu jakim było zarabianie mienia żydowskiego w Niemczech. Goering wydał 12 listopada kilka rozporządzeń między innymi „o świadczeniach pokutnych” i nacjonalizacji (aryzacji) całej gospodarki niemieckiej w części należącej wcześniej do Żydów. Ten proces był wcześniej przygotowany przez ministrów gospodarki i finansów, które nakazywało spis mienia żydowskiego w Niemczech, jednocześnie wyznaczając pełnomocnika d.s. planu czteroletniego Goeringa do wykorzystania zagrabionego majątku. W ramach tego pierwszego nałożono na całą ludność żydowską w Niemczech niewiarogodnie olbrzymią kontrybucję w wysokości 1,750 miliarda marek, co doprowadziło tysiące rodzin żydowskich do skrajnej nędzy. Działania aparatu hitlerowskiego w zakresie grabieży mienia żydowskiego dotyczyły: zajęcia i zabezpieczenia majątku, konfiskaty i przepadku na rzecz Państwa Niemieckiego. Były też inne formy grabieży: haracz emigracyjny i 25% podatek „za ucieczkę z Rzeszy” emigrantów[18]. Poza dokumentacją policyjną pozostawało mienie po ofiarach zamordowanych w obozach zagłady, jak futra lub złote zęby oraz indywidualne grabieże, z których najbardziej spektakularną była grabież dzieł sztuki z kolekcji żydowskich, dokonywana głównie przez Goeringa.

 

W raporcie Szefa Służby Bezpieczeństwa Heydricha sporządzonym dla Goeringa wymienia się następujące straty: 191 spalonych synagog, 76 zdemolowanych synagog, 14 podpalonych lub zdemolowanych Domów Zarządów Gmin Żydowskich, domów przedpogrzebowych. Raport ten wymienia 815 zdemolowanych sklepów, 29 spalonych lub zdemolowanych domów towarowych, mówi o ofiarach: aresztowaniu 20.000 Żydów, śmierci 72 osób.[19]. W setkach miejsc członkowie paramilitarnego Sturmabteilung rozpalali ogniska, do których wrzucali sprzęty i książki z żydowskich domów. Goniono Żydów po ulicach, znęcano się nad nimi i bito. 30.000 Żydów aresztowano i przewieziono do obozów koncentracyjnych, gdzie wkrótce tysiąc z nich straciło życie[20]. Bojówki Sturmabteilung rozbijały szyby i witryny w żydowskich sklepach, rabowały znajdujące się w nich towary. W noc 9/10 listopada 1938 roku bojówki SA podpaliły i zniszczyły łącznie ponad 1000 synagog[21].

 

We Wrocławiu dowództwo „SS-Oberabschnitt Sudost”[22] odebrało o godz.109 w nocy z 9 na 10 listopada radiogram z „SS-Hauptamt” w Berlinie, nakazujący dowódcy sztabu nadodcinka SS, by niezwłocznie połączył się telefonicznie z mo­nachijskim hotelem „Vier Jahreszeiten” w celu odebrania pilnych instrukcji. W ślad za nim odebrano rozkaz sygnowany przez Reinharda Heydricha, skiero­wany do wszystkich placówek gestapo oraz lokalnych dowódców SS i SD, zawierający szczegółowe wytyczne dotyczące realizacji „demonstracji” antyży­dowskich w odwet za zamordowanie w Paryżu dyplomaty Ernsta vom Ratha.

 

Dokumenty pochodzące z wrocławskiego „SS-Oberabschnitt Sudost” wska­zują na

eksponowaną rolę dowódcy odcinka SS, którym był Wyższy Dowódca SS i Policji Erich von dem Bach – Zelewski przeniesiony do Wrocławia w 1936 r. z Królewca. W jego rękach spoczęła organizacja i reali­zacja pogromu, szczególnie okrutnego we Wrocławiu. Rolę von dem Bacha-Zelewskiego w wypadkach Reichkristallnacht ujawnił dopiero w 1951 roku Sauter, nadprokurator Sądu Krajowego Nurnberg-Furth. „Zarówno ze względu na swój urząd najwyższego dowódcy SS i policji na Śląsku – stwierdził nadprokurator we wniosku o wszczę­cie wstępnego śledztwa – jak również ze względu na szczególne więzy zaufania łączące go z Himmlerem, obwiniony wziął udział w sposób decydujący w 1938 roku w przygotowaniach do pogromu Żydów (Judenpogrom) w dniach 9/10 listopada 1938 roku. „Akcja” ta przebiegała na Śląsku bez zahamowań (reibungslos), bowiem obwiniony polecił podległym organom policji, by nie interweniowały podczas ekscesów. Po zakończeniu pogromu pełen dumy meldował Hitlerowi, że w pod­ległym mu okręgu dowodzenia HSSPF płomienie pochłonęły 80 synagog” Wszczęte po wojnie postępowanie karne przeciwko von dem Bachowi[23] nie objęło jednak jego udziału w pogromie Żydów w 1938 r.

 

Niespełna w godzinę po nadejściu do Wrocławia rozkazu o rozpoczęciu pogromu, około godz. 200 w nocy płonęła Nowa Synagoga, okazałe dzieło architekta Edwina Opplera z lat 1866-1871. „To replika ludności dla Żydów” – komentowały Breslauer Neueste Nachrichten dodając, że również na wroc­ławskim Rynku „roztrzaskały się sklepy i szyldy z nazwiskami Żydów” 145. Organ wrocławskiej NSDAP Schlesische Tageszeitung w artykule Jak Breslau rozliczył się z Żydami relacjonował przebieg demolowania sklepów i Nowej Synagogi przy ul. Łąkowej, której dopalające się ruiny około południa kilkoma ładunkami wysadzono w powietrze. Wysadzenie w powietrze ruin synagogi przez saperów (Pioniertruppen) był chyba jedynym tego rodzaju wypadkiem zaangażowania wojska w akcję wyburzania żydowskich obiektów sakralnych. W innych wypadkach ruiny synagog wyburzali bądź sami sprawcy podpalenia, bądź lokalne organy administracyjne, a które, paradoksalnie najczęściej zobowiązywały same wspólnoty żydowskie do usuwania ruin. „Wreszcie rozległa się jeszcze jedna eksplozja, by wysadzić ostatnie resztki filara środkowej części budowli – pisał organ NSDAP – potem już to, co w centrum niemieckiego Breslau wznosiło się zuchwale jako twierdza żydostwa, należało do przeszłości, a wraz z nim żydostwo w Niemczech” 146. Przebieg pogromu na całym Śląsku organ NSDAP komentował jako „głos ludu” i „sprawiedliwą miarę oburzenia”, przede wszystkim jednak wmawiał swym czytelnikom, że „akcje nie były wyrazem jakiegoś instynktu niskiego i wcale nie sprowadzały się do chęci plądrowania, lecz miały jedynie i wyłącznie dowieść Żydom, że skończyła się już nasza cierpliwość”147.

 

W dniu 9 listopada aresztowano sześciu spośród dziewięciu członków zarządu wrocławskiej gminy żydowskiej. Prezesem gminy był wówczas radca miejski Less, jego zastępcą – Willi Gluskinos. Schultheis wymienia następujące obiekty zdemolowane przez bojówkarzy we Wroc­ławiu w czasie Reichkristallnacht : 1) „Pinchas-Schul” im „Hoefchen” (gdzie zniszczono kilka zwojów tory), 2) „Glogauer-Schul” przy ówczesnej Gartenstrasse (dzisiejsza ul. K. Świerczewskiego), 3) „Sklower-Schul” przy ówczesnej Goldene Radegasse (dzisiaj ul. Złote Koło), liczącą około 160 lat, Synagoga pod Białym Bocianem przy ówczesnej Wallstrasse (dzisiaj ul. Włodkowica), Sala Modlitw w seminarium rabinów, „Landschul” przy ówczesnej Sonnenstrasse (ulica nie istnieje). Zdaniem tego autora nie zostały natomiast zdemolowane synagogi w „Rhediger Heim” (Szkole Żydowskiej) przy ówczesnym Rhediger Platz (placu Pereca) oraz synago­ga w Szpitalu Żydowskim przy dzisiejszej ul. Wiśniowej. Brak informacji o synagodze znajdującej się w „Zufluchtshaus” przy ówczesnej Willmannstrasse, fundacji radcy Fraenkela. Autor wymienił jeszcze „Wochentags-Synagoge” położoną w obrębie domu gminnego obok synagogi „Pod Bocianem”, która również została zdemolowana, a majątek w tej Synagodze skonfiskowano[24]. Wstrzymano się od jej podpalenia, gdyż pożar synagogi położonej w podwórzu ówczesnej Wallstrasse (ul. Pawła Włod­kowica) mógł przerzucić się na gęsto zabudowaną dzielnicę mieszkaniową wroc­ławskiej Starówki. Wiceprezes gminy żydowskiej Willi Gluskinos wspominał, że naziści w swym szale wcale nie pominęli wnętrza „Synagogi pod Bocianem”, bowiem wszystko tam zdemolowano. Powyrywano i podarto w strzępy zwoje Tory, ze ściany wyrwano srebrną szafę, wykradziono zawartość innych szaf.

 

Systematyczne demolowanie wszystkich żydowskich sklepów skończyło się 10 listopada, jednak w tym dniu rozpoczęto masowe aresztowania mężczyzn przez policję przy udziale SS-manów. Wśród aresztowanych znajdowali się rabini, chłopcy w wieku 14-16 lat, a nawet starcy. Deportowano ich do obozu w Buchenwaldzie. Poza niewielkimi wyjątkami aresztowano lekarzy, asystentów, męski personel i wszystkich zdolnych do marszu pacjentów w szpita­lu żydowskim na Krzykach. Dr S. Hadda, dyrektor szpitala żydowskiego, przypomniał, że była to już druga w tym roku akcja aresztowań niemieckich Żydów we Wrocławiu. Wcześniejsza miała miejsce 25 czerwca, kiedy rozzuchwaleni esesmani wtargnęli do mieszkań setek wrocław­skich Żydów i wywieźli ich do Buchenwaldu153. Szpital żydowski podjął normal­ną pracę po zwolnieniu lekarzy z obozu w początkach stycznia 1939 r. Odtąd jednak ani pacjenci nie byli już pewni swego losu, ani lekarze nie zdołali się uchronić przed ciągłymi szykanami154. Lekarz Alexander Walk z podwrocławskiej Miękini był wśród Żydów aresztowanych 10 listopada. „Z punktu zbornego wywieziono nas obok płonącej wielkiej synagogi we Wrocławiu i deportowano do Buchenwaldu . Kiedy widziałem płonącą świątynię, byłem przeświadczony, że musi to w końcu pociągnąć za sobą zagładę Niemiec”. Po około miesiącu wydano rozkaz zwolnienia z Buchenwaldu tych wszystkich, którzy mieli przy sobie zaświadczenie stwierdzające nadanie im Ehrenkreuz der Frontkampfer (Krzyża Honorowego Żołnierzy Frontowych), który swego czasu z rozkazu Hindenburga Hitler musiał nadać również żydow­skim żołnierzom frontowym. Godzi się wspomnieć, że „Krzyż Honorowy”, ustanowiony dekretem prezydenta Rzeszy Paula von Hindenburga z 13 lipca 1934 r., przekazał dr Wałkowi 15 grudnia 1934 r. „w imieniu Fuehrera i Kanclerza Rzeszy” landrat ze Środy Śląskiej. Zaświadczenie landrata o na­daniu Krzyża, przezornie zabrane przez Walka do obozu, stało się podstawą jego wcześniejszego zwolnienia z obozu koncentracyjnego w Buchenwal­dzie[25]. Do obozu w Buchenwaldzie deportowano w tych dniach około 2.200 Żydów, wielu z nich zmarło.

 

Autor artykułu jest wrocławskim Żydem na początku lat 90. XX wieku, który starał się przywrócić pamięć o Holokauście Żydów Wrocławskich. W 1992 roku udało mu po raz pierwszy po II wojnie światowej zorganizować przemarsz 9 listopada pamięci ofiar Reichkristalnacht. Było to w okresie, gdy z trudem można było znaleźć wzmiankę o historii niemieckiego Wrocławia. Mimo mszy pojednania w Krzyżowej 12 listopada 1989 roku, podczas której znak pokoju wymienili kanclerz Kohl i premier Mazowiecki, pomimo zakończenia wszelkich granicznych sporów polsko – niemieckich, niewiele mówiło się o przedwojennej historii Dolnego Śląska. Autor artykułu odbył w 1997 roku kilka spotkań z bł.p. prof. Karolem Joncą z Uniwersytetu Wrocławskiego, na którym profesor opowiadał o przygotowywanej książce o Reichkristallnacht, wspólnie zwrócili uwagę na konieczność przypomnienia tragicznej historii Żydów wrocławskich po 1935 roku. Autor artykułu poznał wówczas także prace prof. Franciszka Połomskiego[26] i prof. Alfreda Koniecznego[27], wiele rozmawiał na ten temat z dr Maciejem Łagiewskim. To były jedyne, jak się wydaje, osoby zainteresowane wówczas tą historią Reichkristallnacht we Wrocławiu.

 

Wiele lat wcześniej, w 1983 roku, autor artykułu w Krakowie zorganizował z grupką przyjaciół spacer (gdyż trudno to było nazwać marszem) od pl. Zgody, krakowskiego Umschlagplatzu do pomnika ofiar na terenie byłego obozu w Krakowie – Płaszowie. W czasie spaceru odczytywał odnalezione wspomnienia ocalałych. Uczestnicy marszu rozglądali się, czy nie zbliża się policyjna suka (samochód), bo mogli być potraktowani jako nielegalne zgromadzenie (obowiązywał wówczas jeszcze stan wojenny w Polsce). O ile wiadomo, teraz ten spacer przerodził się w uznany marsza pamięci krakowskich ofiar Holokaustu.

 

W 1995 roku autor artykułu postanowił zorganizować podobny marsz we Wrocławiu. Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu nie zgodził się by formalnym organizatorem takiego marszu była Gmina. Od 1992 roku we Wrocławiu działało Bractwo dla Poznawania Judaizmu, związek wyznaniowy, którego jednym z celów było zachowanie pamięci o Holokauście. W październiku 1995 roku autor artykułu, jako Starszy Bractwa uzyskał formalne pozwolenie na demonstrację – przejście chodnikami od ruiny Synagogi pod Białym Bocianem do ulicy Łąkowej, placu po Nowej Synagodze spalonej w noc 9/10 listopada 1938 roku. W 1995 roku 9 listopada wypadał w niedzielę, więc na szczęcie był mały ruch samochodowy. Ku zaskoczeniu organizatora marszu na dziedzińcu synagogi zebrał się tłum ok. 200 osób, a więc gdy pochód szedł na ulicę Łąkową, ten rozlał się na cała ulicę. Choć Bractwo zaprosiło do udziału w marszu kilku przedstawicieli władz Wrocławia, na ten marsz przyszedł jedynie wice-wojewoda wrocławski Andrzej Kalisz. Wśród maszerujących rozmawiano o potrzebie przywrócenia historii przedwojennej gminy żydowskiej, odczuwalna była satysfakcja z pierwszej publicznej demonstracji społeczności żydowskiej we Wrocławiu. Organizator marszu przyniósł dwie flagi: polską i izraelską, flaga izraelska pojawiła się pierwszy raz w powojennym Wrocławiu na ulicach miasta. Wówczas nikt z nas nie wiedział, że 9 listopada został wyznaczony jako Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem w 1988 roku.

 

W następnym roku marsz, zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu, (którego autor artykułu był wiceprzewodniczącym), zgodził się na jego firmowanie. Trasa marszu była powiększona: zaczęto od płyty pamięci Bohaterów Getta Warszawskiego (postawionej w 1963 roku), przez dziedziniec Synagogi pod Białym Bocianem (miejsca skąd odbywały się deportacje Żydów wrocławskich do obozów zagłady) dalej na plac po Żydowskim Seminarium Teologicznym przy ul. Włodkowica. Autor artykułu przygotował wspomnienie o splądrowanym 9 listopada 1938 roku przez bojówki nazistowskie budynku Seminarium, gdy książki z biblioteki spalono w zaimprowizowanym ognisku (ta biblioteka liczyła ok. 40.000 woluminów). Potem uczestnicy marszu przeszli do placu po spalonej Nowej Synagodze przy ul. Łąkowej (wówczas jeszcze nie było pamiątkowej płyty). Na każdym z przystanków, z.b. kantor Henryk Traler odmawiał modlitwy wspominkowe: El Male Rachamim i Kaddisz. Na końcu marszu, przy ul. Łąkowej czekała grupa młodzieży narodowej. Gdy Chór Synagogi pod Białym Bocianem pod dyrekcją Stanisława Rybarczyka odśpiewywał jeden z Psalmów, skini głośno wykrzykiwali hasła antysemickie. Jak mi się wydaje, głośniejszym był Chór Synagogi. Skonsternowani byli dziennikarze radiowi i telewizyjni przybyli na uroczystość, nie wiedzieli, które wydarzenie jest większą sensacją. W Dniu Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem przez następnych kilkanaście lat, w tym samym miejscu odbywają kontr-manifestacje grup polskich narodowców i obrońców Palestyny..

Od 1997 roku w uroczystościach przy pomniku pamięci ofiar Kristallnacht brali udział duchowni z Dzielnicy Wzajemnego Szacunku: protestanccy, prawosławni i katoliccy.

Wiosną 1998 roku autor artykułu zainicjował postawienie pomnika pamięci ofiar Reichkristallnacht we Wrocławiu. Wówczas kamienienie na płytę (skromny pomnik) ufundowało niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych dzięki staraniom wrocławskiego Konsula Generalnego

Niemiec w Polsce dr Rolanda Kliesowa, a władze Miasta Wrocławia z prezydentem Bogdanem Zdrojewskim uporządkowały teren przy ul. Łąkowej we Wrocławiu. Inskrypcje ułożył autor artykułu, relief Synagogi i liternictwo zaprojektował artysta plastyk Wiesław Zajączkowski, a tłumaczenia inskrypcji na język hebrajski dokonał prof. Jerzy Woronczak, projekt płyty wykonał A. Kaszen. Uroczyste osłonięcie płyty odbyło się w 60.rocznicę pogromu, 9 listopada 1998 roku. To rozwiązanie w postaci prostej kamiennej płyty wynikało ze skromnych możliwości Gminy Wyznaniowej Żydowskiej we Wrocławiu i tego, że formalnym właścicielem terenu było wówczas Miasto Wrocław. Dla autora artykułu sensacyjne były konsultacje z odpowiednią Komisją Rady Miasta Wrocławia dotyczące tekstu inskrypcji.(dotyczące stosowności słów Niemcy, hitlerowcy, wreszcie ustalono, że pogromu dokonali niemieccy faszyści). Od tamtych lat, co roku, Gmina Wyznaniowa Żydowska organizowała marsz Pamięci Ofiar Reichkristallnacht, niekiedy ograniczony do zgromadzenia przy postawionej w 1998 roku płyty przy ulicy Łąkowej. Autor artykułu chciał, by płyta stała się symbolem pamięci o Żydach niemieckich mieszkających we Wrocławiu przed II wojną światową.

 

Na granitowej płycie umieszczonej na ulicy Łąkowej, staraniem autora artykułu umieszczono inskrypcje w trzech językach: hebrajskim, polskim i niemieckim. Do 1998 roku była jedynym pomnikiem we Wrocławiu przypominającym niemiecką społeczność w tym mieście. W połowie 90. lat   XX wieku zdawało się, że we współczesnej Polsce ciągle trudno mówić o pojednaniu Polaków, Niemców i Żydów.   Wówczas udało się symbolicznie stworzyć pomost z pomocą słów między tymi. Narodami.

 

Historia terenów należących do Niemiec do 1945 roku jest historią tego państwa. Część terytorium Niemiec zostało przekazane Polsce mocą postanowień jałtańskich. Jak się wydaje, ciągle aktualne jest pytanie: jak i kto powinien upamiętniać historię tych ziem: Polacy czy Niemcy?. W 1998 roku pomost budowali Żydzi wrocławscy.

 

W 2005 roku Marsz Wzajemnego Szacunku od dziedzińca Synagogi pod Białym Bocianem do pomnika przy ul. Łąkowej poprowadziła Bente Kahan, aktorka i pieśniarka norweska, zamieszkała we Wrocławiu. Od tego roku, Fundacja Bente Kahan wraz ze oddziałem wrocławskim Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP organizuje obchody rocznicowe pamięci ofiar Reichkristallnacht, tematyczne wystawy, koncerty i przedstawienia teatralne zakończone Marszem Wzajemnego Szacunku. Od 2011 roku te instytucje organizują Dni Wzajemnego Szacunku zakończone marszem pod pomnik po Nowej Synagodze[3].

 

Plac po spalonej Nowej Synagodze we Wrocławiu jest miejscem demonstracji antyfaszystów i zwolenników tolerancji. Jest to także miejsce manifestacji polskich narodowców i obrońców Palestyny. Miejmy nadzieję, że będzie wyłącznie symbolem szacunku dla człowieka.

 

Wrocław, 24 sierpnia 2014

[1] Etapy przebiegu Holokaustu opisał Raul Hilberg w The Destruction of the European Jews, Quadrangle Books, 1961. Hilberg podzielił ten proces Zagłady Żydów Europejskich na następujące etapy: Etap I: zdefiniowanie, zagrabienie mienia, koncentrację. Etap II : operacje ruchomych grup zabijających, deportacje, stworzenie i funkcjonowanie centrów zabijania.

[2] Rul Hilberg The Destruction of the European Jews, Harper Torchbooks, 1961

[3] Wiek XX w źródłach, opr.M. Sobańska – Bondaruk, S.B.Lenard, PWN 2002

[4] Rozważania, co robić z kategorią “mieszańców (mischlingów)” zajmowały dużą część protokołu z tzw. Konferencji Wannsee odbytej 22 stycznia 1942 roku.

[5] Edwin Black: IBM i Holocaust, Muza 2001

[6] Jakub Zineman Historia Syjonizmu, PJP Publishing Kopenhaga 1979.

[7] Za http://www.wikiepedia.pl

[8] Za http://www.badzca.org

[9] Abracham Ascher „Oblężona społeczność”, VIA NOVA   2009

[10] Karol Jonca :Noc Kryształowa: i casus Herschela Grynszpana wyd. Uwr, 1998

[11] SD –   Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS ( pol. Służba Bezpieczeństwa Reichsführera SS) – organ wywiadu, kontrwywiadu i służby bezpieczeństwa SS, działający w III Rzeszy w latach 1931–1945.

[12] Karol Jonca op.cit.

[13] A,Ascher op.cit

[14] Jw. Str 187

[15] http://www.rozbrat.org

[16] Ernst vom Rath uczęszczał do gimnazjum Marii Magdaleny we Wrocławiu, gdzie zdał maturę.

[17] Herszel Grynszpan nigdy nie stanął przed sądem, choć był w 1940 roku deportowany do Niemiec. Ostatnie wiadomości o nim pochodzą z obozu Sachsenhausen. (k.Jonca str.345). Do dzisiaj nie wiadomo czy i w jakich okolicznościach zginął. Rodzina Grynszpanów wegetowała w Zbąszynku jeszcze 1 stycznia 1939 roku, po czym dotarli do Astrachania. Brat Herszla – Mordechaj i jego rodzice po wojnie zamieszkali w Izraelu. Siostra Berta została zamordowana w Rosji przez Niemców w 1941 r.

[18] Franciszek Połomski, Prawo własności a tzw. „rozwiązanie kwestii żydowskiej” w Niemczech hitlerowskich, Wyd. UWr, 1991.

[19] Karol Jonca op.cit. str. 208

[20] Martin Gilbert „Noc Kryształowa”, preludium do zagłady.

[21] Abracham Ascher op.cit.

  • 138 [22] Biura SS-Oberabschnitt Sudost we Wrocławiu znajdowały się w dzielnicy Krzyki, począt­kowo przy dzisiejszej ul. Jaworowej 34, następnie przy ul. Jarzębinowej 14.

 

[23]Von dem Bach dowodził oddziałami SS i Osttrupen które krwawo stłumiły Powstanie Warszawskie w 1944 roku. Zmarł w więzieniu w 1972 roku.

[24] Por. Schultheis, Die Reichskristallnacht in Deutschland, Bad Neudstadt a.d.Saale 1985., s. 232-233

[25] jw. Str 183

[27] Alfred Konieczny: Tormersdorf-Gruessau-Riebnig, Obozy przejściowe dla Żydów Dolnego Śląska z lat 19411943, wyd. Uniwersytet Wrocławski 1997.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s